logicy, historycy i krytycy
Rozmyślałem więc nad zgodą na śmierć. Gdyż logicy, historycy i krytycy wysławiali sam w sobie budulec przygo-towany do wystawienia bazyliki. 1 można by przypuszczać, że to istotnie o budulec chodzi; a przecież wygięta rączka srebrnego dzbanka na wodę, jeśli tworzy udaną linię, może być więcej warta niż cały taki dzbanek ze złota i więcej dać satysfakcji umysłowi i sercu. Jeżeli więc nie jest dla ciebie jasne, dokąd zmierzają twoje pragnienia, wyobrażasz sobie, że posiadanie da ci szczęście, i do ostatniego tchu będziesz gromadzić kamienie, które gdzie indziej posłużyłyby do wzniesienia bazyliki, a ty upatrujesz w nich warunku swojego szczęścia. A jednocześnie kto inny, wyrzeźbiwszy w jednym głazie oblicze swojego boga, znajduje w nim radość serca i umysłu.
Jesteś podobny do gracza, który nie znając gry w szachy, szuka przyjemności w układaniu jednej na drugiej figur ze złota i kości słoniowej; komu innemu tymczasem, w kim boskie reguły rozbudziły upodobanie w tej subtelnej grze, zwykłe klocki z drewna dadzą radość. Chcąc wszystko wyliczyć, człowiek przywiązuje się do tworzywa zamiast do twarzy, która ma z tworzywa powstać i którą wpierw trzeba umieć rozpoznać. Z tego też wynika nieuchronnie, że zależy mu przede wszystkim na życiu jako na gromadzeniu dni, a przecież jeśli sylwetka świątyni odznacza się czystością linii, głupotą byłoby żałować, że do jej budowy nie użyto więcej kamieni.